Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Pytanie za milion - w co inwestować?

Licencja Creative Commons
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 3.0 Polska.

Nadszedł rok 2011. Pod koniec roku 2010 można było znaleźć w internecie wiele propozycji inwestycyjnych na rok 2011. Pisanie artykułów dotyczących możliwości inwestycyjnych pod koniec "starego roku", a dotyczących nowego roku stało się już internetową tradycją. Zawsze czytywałem propozycje inwestycyjne z wcześniejszych lat, ale w tym roku tego nie zrobiłem. Wszystkie rekomendacje inwestorów amatorów i profesjonalnych analityków mają jedną podstawową wadę - zawierają rady dotyczące konkretnych aktywów, w które warto inwestować w najbliższej przyszłości. To, że pan X lubi akcje czy obligacje nie koniecznie musi oznaczać, że pan Z też je będzie lubił. Polecanie konkretnych rozwiązań nie zawsze jest słuszne. Trzeba spojrzeć na problem inwestowania w przyszłości od innej strony, tzn. zjawisk gospodarczych i zmian społecznych z jakimi będziemy mieli okazję zetknąć.

Kryzys na rynku kredytów subprime rozszedł się w pewnym stopniu po kościach. Jednak to tylko cisza przed burzą. Bilionowe programy pomocy rządowej utrzymały tonący ówcześnie system finansowy USA na powierzchni. Pomoc ta nie wzięła się znikąd, a w większości nawet nie od podatników. Swego czasu różne media rozpisywały się o potężnej ilości dodrukowywanego dolara, który ostatecznie był przeznaczany na finansowe wsparcie banków. Obecnie w nieciekawej sytuacji znalazły się kraje PIIGS (Portugalia, Islandia, Irlandia, Grecja, Hiszpania - Spain). Unia Europejska oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy, nie FED, stały się w tym przypadku ostatnimi deskami ratunku. Podejrzewam, że jeśli dotychczas nie rozpoczął się dodruk euro w związku z tymi pakietami pomocowymi, to w najbliższej przyszłości i tak się rozpocznie. Dodruk pieniędzy zgodnie z monetarystyczną teorią ekonomiczną spowoduje inflację. Kiepskie wyniki rolnictwa w tym roku już przełożyły się na wzrost cen, do tego dochodzą kończące się zapasy ropy naftowej oraz kończące się srebro, będące metalem przemysłowym. Media informowały już pod koniec 2010 roku o podwyżkach cen energii przez wszystkie koncerny energetyczne w Polsce, co stanowi istny gwóźdź do trumny dla przeciętnego Kowalskiego. Wszystkie powyższe zjawiska są silnie inflacjogenne i z nimi będziemy musieli sobie w przyszłości radzić.

Inną sprawą jest fatalny stan finansów publicznych krajów europejskich oraz USA. Zadłużenie publiczne przekraczające nierzadko 100% PKB musi zostać w końcu spłacone, ciekawe tylko jak to się stanie? Nawet gdyby stan finansów publicznych nie był tak opłakany jakim jest obecnie, to za rogiem czeka kolejny problem - demografia. Starzejące się społeczeństwa i powoli przechodzące na emeryturę pokolenie powojennego baby boom sprawią, że publiczny system emerytalny, który i tak już jest mało wydolny, przestanie mieć rację bytu. Opieka zdrowotna nie poradzi sobie w przyszłości z rosnącą liczbą emerytów potrzebujących Rządowego wsparcia. 

Inflacja oraz dość radykalne zmiany demograficzne doprowadzą do podziału ludzi na dwie kategorie - tych, których stać na ponoszenie wysokich kosztów utrzymania życia oraz korzystanie z coraz droższej opieki zdrowotnej (coraz częściej prywatnej) oraz na ludzi nie potrafiących utrzymać się na powierzchni. Wydaje się, że scenariusz - żywność czy leki - zbliża się bardzo dużymi krokami.

Nadchodzące czasy będą ciężkie, nie ma co do tego wątpliwości. Jednak czasy te nie dla wszystkich będą równie niepewne. Inwestor, mający głowę na karku jest w stanie w znaczący sposób skorzystać na nadchodzących zmianach. Podsumujmy jeszcze raz główne obszary problemowe, na które będzie trzeba zwrócić uwagę w przyszłości:

 - inflacja napędzana dodrukiem pustego pieniądza, rosnącą ceną ropy naftowej oraz energii,
- zmiany demograficzne,
- problemy publicznej służby zdrowia.

W zależności od sposobu podejścia do powyższych problemów można na nich tracić lub zarabiać. Stracą bezsprzecznie konsumenci, natomiast zyskają inwestorzy oraz właściciele odpowiednich biznesów. Sposobów zabezpieczenia się przed stratami oraz nabycia aktywów generujących solidne zyski wraz z pogarszaniem się sytuacji jest kilka. Niemniej branżami, które będą w przyszłości generować coraz wyższe przychody ze sprzedaży, przekładające się na zyski netto są:

- branża rafineryjna, energetyczna oraz surowcowa,
- branża zajmująca się opieką nad ludźmi starszymi (w Polsce dopiero raczkująca),
- branża prywatnej opieki medycznej.

Myślę, że w kierunku tych branży w przyszłości warto się zwrócić i rozważyć różne możliwości czerpania korzyści z ich dynamicznego rozwoju.

Treści przedstawione w artykule są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego artykułu, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie niniejszego artykułu.

Brak komentarzy: