Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

sobota, 19 marca 2011

Często popełniane błędy inwestycyjne

Przeglądając różne wątki dyskusyjne na forach poświęconych tematyce inwestycyjno-finansowej, czytając wypowiedzi różnych osób i przyglądając się stylowi ich działania dostrzegłem, że polscy inwestorzy indywidualni są bardzo często niedokształceni i nie mają tak na prawdę pojęcia o inwestowaniu. Odsetek osób korzystających z analizy technicznej podczas dokonywania wyborów inwestycyjnych jest niesamowicie duży i, co gorsze, nie jest to stan pożądany. Jak bardzo nie jest? O poziomie znajomości rzemiosła inwestycyjnego przez inwestorów indywidualnych świadczą również pytania zadawane zarządom spółek giełdowych podczas internetowych spotkań z kierownictwem lub wszelkiego rodzaju roadshows. Brak wiedzy inwestycyjnej można porównać do czającego się w zaroślach tygrysa, który wpierw obserwuje swoją ofiarę, by zaatakować ją niepostrzeżenie. Jeśli nie chcesz doświadczyć owego ataku ze strony tygrysa-rynku, który zauważysz dopiero po czasie, czytaj dalej.

Numerem jeden wśród błędów popełnianych przez inwestorów indywidualnych jest nie czytanie sprawozdań finansowych oraz prospektów emisyjnych spółek debiutujących na giełdzie. W ostatnim czasie miał miejsce czat internetowy prezesa zarządu spółki Blirt S.A. z inwestorami. Pytania, które pojawiły się obejmowały następujące zagadnienia:
  1. moment osiągnięcia przez spółkę progu rentowności,
  2. prognozy finansowe,
  3. proporcje właścicielskie po dokonaniu debiutu,
  4. sposób wykorzystania środków z emisji.
Pytań pojawiło się znacznie więcej, ale chcę zwrócić uwagę na coś innego. Spółka Blirt S.A. dość intensywnie promowała swój kontakt z inwestorami indywidualnymi na długo przed IPO, dlatego w końcu postanowiłem zajrzeć do jej dokumentu informacyjnego. Widziałem w przeszłości dużo opinii na temat tej spółki, z których wynikało, że jest ona jedną z nielicznych, naprawdę innowacyjnych spółek wybierających się na New Connect (tak na marginesie dodam, że Mabion również został okrzyknięty jedną z nielicznych, innowacyjnych spółek na tym rynku....nie wszyscy chyba pojmują "innowacyjność" w ten sam sposób). Pobrałem więc dokument informacyjny Blirt S.A. i przeczytałem go w całości. Okazało się, że pytania, które zadawali inwestorzy indywidualni podczas czatu z prezesem nie zostałyby zadane, gdyby inwestorzy Ci przeczytali ów dokument - były w nim wyjaśnione wszystkie wątpliwości. Mi natomiast nasunęły się po jego lekturze zupełnie inne pytania, tzn.:
  1. dlaczego w roku 2010 w stosunku do roku 2009 wynagrodzenia jako koszt rodzajowy wzrosły o ponad 1 mln zł?
  2. dlaczego koncerny farmaceutyczne, miałyby wybierać akurat spółkę Blirt S.A. jako realizatora swoich outsourcingowych strategii?
Na dwa powyższe pytania nie znalazłem odpowiedzi w dokumencie informacyjnym, więc postanowiłem wysłać stosowny mail do działu relacji inwestorskich spółki. Czekam na odpowiedź. Przedstawiony przykład miał na celu zobrazować jak bardzo pozbawione sensu jest zaniedbywanie czytania dokumentów informacyjnych i prospektów emisyjnych spółek giełdowych. Prezes Blirt S.A. odpowiadający na "czatowe" pytania, pewnie miał na twarzy uśmiech od ucha do ucha, bo zdał sobie sprawę, że mało kto tak naprawdę czytał informacje zatwierdzone przez KNF. Nie każdy inwestor indywidualny potrafi czytać prospekty emisyjne i sprawozdawcze informacje finansowe, ale jak mawiają - trening czyni mistrza - a za brak wiedzy dotyczącej spółki, inwestorowi przyjdzie zapłacić w przyszłości wysoką cenę.

Kolejnym błędem, który moim zdaniem jeszcze dobitniej niż błąd poprzedni, pokazuje niski poziom wiedzy indywidualnych jest stosowanie jednakowych kryteriów inwestycyjnych w stosunku do różnych spółek. Nie mam tu na myśli stosowania jednakowych metod analitycznych w przypadku banków, ubezpieczalni i całej reszty podmiotów, ale chodzi mi o sposób podejścia inwestycyjnego do spółek nie działających w branży innej niż finansowa. Na forum GoldenLine oraz w kilku innych miejscach, niektórzy ludzie zarzucali mi, że uznaję za wartościowe spółki notowane na rynku New Connect - Euroimplant oraz Serenity. Prawdą jest, że nie każdy inwestor jest w stanie dostrzec w jednakowych spółkach ten sam potencjał, ale w przypadku tych dwóch spółek, forumowicze popełnili błąd - zaczęli wyceniać spółkę Serenity oraz Euroimplant z wykorzystaniem wskaźników finansowych. Takie działanie w przypadku spółek w początkowej fazie działalności jest błędem, bo wskaźniki finansowe będą przyjmowały wartości, potocznie mówiąc - z kosmosu - które będą się cechowały znacznymi wahaniami. Poza tym, jeśli spółka nie generuje dodatnich wyników finansowych to z punktu widzenia finansowej wyceny, nie będzie ona nic warta. Metody finansowe mają jednak niedociągnięcia, bo jak napisałem w książce, nie uwzględniają one wartości "poza księgowej". W spółkach znajdujących się w początkowej fazie działalności ważne są następujące czynniki:
  1. ludzie zarządzający oraz ich dotychczasowe doświadczenie,
  2. perspektywy branży,
  3. plany rozwojowe kierownictwa,
  4. prognozy finansowe.
Dane pojawiające się w późniejszych sprawozdaniach finansowych są używane do kontroli realizacji przyjętej przez zarząd strategii rozwoju. Innymi słowy - w spółce dojrzałej lub w miarę samodzielnej finansowo, ważna jest kondycja....finansowa. Natomiast w spółkach start-upowych lub znajdujących się na późniejszym ale wciąż początkowym stadium działalności - ważni są ludzie i potencjał branży. Z punktu widzenia finansowego spółka Euroimplant jest wciąż nic nie warta, bo nie generuje zysku, który zacznie pojawiać się po skończeniu budowy nowoczesnych laboratoriów. Natomiast z punktu widzenia przytoczonych kryteriów, jest to spółka jak najbardziej wartościowa. Stosowanie niewłaściwych kryteriów oceny inwestycji może prowadzić ostatecznie do "przegapienia" okazji do pomnożenia pieniędzy. Podejrzewam, że żaden inwestor nie chciałby się zorientować po czasie, że jego statek już odpłynął.

Bolączką inwestorów indywidualnych jest brak chęci docierania do wartościowych źródeł informacji, z których mogliby się uczyć, tzn.:
  1. informacji pochodzących od innych inwestorów, np. listów Warren Buffetta do akcjonariuszy,
  2. informacji pochodzących z raportów organów rządowych, np.: KNF,
  3. informacji pochodzących ze sprawozdań finansowych.
Powyższe źródła informacji nie zawsze są łatwe i przyjemne w odbiorze, ale są wartościowe. Warto też zacząć uczyć się czytać sprawozdania finansowe, bo to w nich znajdują się rzetelne informacje, na których inwestor powinien w głównej mierze polegać (abstrahując od incydentów kreatywnej rachunkowości).

Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

3 komentarze:

Zdzisław pisze...

Myślę że większość osób obecnych na giełdzie to spekulanci o horyzoncie inwestycyjnym do 6 miesięcy. Dla takich osób nie jest tak ważne jak spółka będzie wyglądała za 3-4 lata ale jak jest obecnie i jaki jest konsensus perspektyw na kolejny rok, góra dwa, co jest dyskontowane przez rynek.

Tobiasz Maliński pisze...

Inwestorzy indywidualni rzeczywiście są w większości spekulantami, co widać choćby z najnowszego raportu GPW, w którym zawarte zostały udziały obrotów poszczególnych grup inwestorów na różnych rynkach. Indywidualni są najaktywniejsi na rynku derywatów, ewentualnie NC. Krótki horyzont inwestycyjny spekulantów nie wyklucza jednak problemów ze strony kryteriów typowo fundamentalnych. Jeśli spółka będzie w złej kondycji finansowej lub na skraju bankructwa, które zdarzy się graczowi właśnie w tym krótkim okresie, to skutki finansowe będą opłakane. Jeśli już spekulować, to przynajmniej na spółkach o dobrej kondycji finansowej, bo kupowanie akcji różnego rodzaju finansowych wydmuszek to igranie z ogniem, które źle się kończy podczas różnego rodzaju kryzysów, właśnie dla tej spkulującej większości.

GoldWolf pisze...

Widzę, że wykonujesz tutaj kawał dobrej roboty. Bardzo konkretne i rzeczowe informacje. Dopiero tutaj trafiłem i chociaż bliżej mi do AT, to jednak mam nadziej dzięki Twoim wpisom nauczyć się kilku ważnych rzeczy - Dziękuję.