Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

wtorek, 31 stycznia 2012

Styczeń 2012: wnioski inwestycyjne

Witajcie, dzisiejszy post jest pierwszym z serii postów, które będą ukazywały się pod koniec każdego miesiąca. W tych postach będę opisywał to, czego się nauczyłem w danym miesiącu lub do jakich wniosków doszedłem. Dzięki temu również i Wy będziecie mogli dowiedzieć się czegoś ciekawego. Najważniejsze jest to, że będą to wnioski pochodzące z żywych doświadczeń.

Dobiega końca pierwszy miesiąc 2012 roku, w którym rzekomo ma nastąpić koniec świata. Bez względu na to czy on nastąpi czy nie, warto inwestować – jeśli nie nastąpi, zarobimy na trafnych decyzjach w przyszłości, a jeśli rzeczywiście nastąpi to nie będziemy musieli się martwić podjętymi decyzjami w przeszłości :) Niemniej, już styczeń obfitował w różne ciekawe wydarzenia gospodarcze, polityczne oraz związane ze spółkami, które posiadam. Oto, czego się nauczyłem w tym miesiącu:



Rozsądnie ze start-upami

Inwestowanie w start-upy, jakich dużo na rynku New Connect, wiąże się z koniecznością zetknięcia się z większą ilością ryzykogennych obszarów niż w przypadku spółek już działających. Philip Fisher twierdzi, że nie warto inwestować w  spółki bardzo młode, a jeśli już to powinniśmy to robić na maksymalnie 5% naszego kapitału. Nie sposób nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Przyglądając się w ostatnim czasie spółce Serenity, wyciągnąłem następujące wnioski na temat inwestowania w start-upy:

  • inwestor nie jest w stanie wyłącznie na podstawie dokumentu informacyjnego takiej spółki,  jednoznacznie ocenić jej zarządu oraz cech jego członków; spółki rozwinięte posiadają miarodajną historię wyników finansowych oraz historycznych sprawozdań finansowych, w których dość wyraźnie zarysowany jest obraz poczynań zarządu oraz cech charakteru jego członków; w przypadku start-upów warto osobiście poznać członków zarządu, 
  • nabywając mniejszościowy pakiet akcji start-upu inwestor skazuje się na łaskę i nie łaskę zarządu; nie twierdzę, że nie można tego robić i jest to jednoznacznie złe, jednak profesjonalny inwestor będzie chciał się zabezpieczyć przed negatywnymi zjawiskami zachodzącymi w spółce i nabędzie pakiet akcji dający mu realny wpływ na spółkę; nie ma się co dziwić, że inwestorzy z programu Dragon's Den chcieli posiadać kontrolne pakiety akcji w spółkach z uczestnikami tego programu.

Fisherowe informacje z niestandardowych źródeł nabierają w przypadku start-upów bardzo dużego znaczenia – jako, że zawartość dokumentów informacyjnych spółek z rynku New Connect jest niewystarczająca, trzeba zebrać różne dane na własną rękę. Czy inwestować w start-upy? Tak, ale tylko pod warunkiem osobistego poznania członków zarządu i/lub dotychczasowych akcjonariuszy oraz zagwarantowania sobie wpływu na decyzje podejmowane w spółce.

Cierpliwość, cierpliwość, jeszcze raz cierpliwość

Taki tytuł nosi jeden z rozdziałów mojej książki Dlaczego Twój makler wolałby, żebyś TEGO nie wiedział? W dzisiejszych czasach kiedy rzesze uczestników rynku giełdowego mieniące się inwestorami, ale nie koniecznie będące nimi w rzeczywistości, łatwo ulegają różnym emocjom - cierpliwość oraz niepopadanie w panikę nabiera dużego znaczenia. Muszę się przyznać, że zdarzył mi się w styczniu jeden moment, w którym zbyt dużą uwagę przyłożyłem do bieżących wahań rynkowych zamiast oczekiwać na kluczowe informacje ze swoich spółek. Inteligencja emocjonalna jest na giełdzie w zasadzie najważniejsza, dlatego kontynuuję odcinanie się od szumu informacyjnego, panującego na giełdowych forach dyskusyjnych oraz w finansowych środkach masowego przekazu. Zbyt wiele darmowych i rzetelnych informacji udostępnia GPW, IZFA, KNF, NBP oraz NIK by zawracać sobie głowę mediami finansowymi.

Pojedyncze drzewo się liczy, ale cały las jest ważniejszy

To kolejna lekcja, której doświadczyłem w tym miesiącu. Inwestując w spółki giełdowe lub w jakiekolwiek inne podmioty, trzeba mieć zawsze na uwadze cały obraz działalności danej spółki. Informacja, która wydaje się być negatywną, po odniesieniu do całokształtu sytuacji panującej w spółce, wcale nie musi się okazać taka zła. Mark Mobius powtarza, że jako zarządzający funduszami inwestycyjnymi ma na uwadze perspektywę długoterminową pomimo krótkoterminowych zawirowań. Tą samą zasadą wato się kierować w przypadku pojedynczych inwestycji, ponieważ szkoda byłoby z nich zbyt pochopnie wyjść.

Podsumowanie

Styczeń był dopiero pierwszym miesiącem tego roku, a już na światło dzienne wypłynęły ciekawe zagadnienia z zakresu filozofii inwestowania, które wiele mnie nauczyły. Do końca roku pozostało jeszcze 11 kolejnych miesięcy, jestem ciekawy jakie nowe lekcje one przyniosą...

Czy Wy również nauczyliście się czegoś wartościowego na własnym doświadczeniu w tym roku?


PS. Jeśli chcesz nauczyć się, podobnie jak ja, jak pozyskiwać informacje z niestadardowych źródeł na temat swoich inwestycji, zajrzyj tutaj.

Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Co prawda moja nauka płynie z lat ubiegłych, ale staram się pielęgnować cnotę cierpliwości ;) Inwestuję głównie w Serenity - spółkę, która po debiucie zniszczyła mój portfel. Teraz pełen nadziei w miarę możliwości powiększam swój wkład i liczę wyjść na zielono. Odwrotnie do sytuacji z 2010 roku, dziś liczę się z długim oczekiwaniem :) Pozdrawiam

Tobiasz Maliński pisze...

Inwestowanie w start-upy z pozycji akcjonariusza mniejszościowego nie jest łatwe - to taki rollercoaster bez trzymanki :). Ale to w końcu rynek finansowy :).

Szkoła Akcji pisze...

Też interesuje się Newconnectem, ale uważam, że trzeba się ograniczyć do tylko jednej, NAJLEPIEJ rozumianej branży i kupować w bessie - niektóre spółki schodzą naprawdę nisko.
Co do cierpliwości - nie ma się co dziwić - w natłoku tylu informacji, współczesny inwestor zawsze będzie wystawiony na ryzyko śledzenia tłumów - to zabójcze, ale jednak zdarza się.

Tobiasz Maliński pisze...

Niestety jak się człowiek nie uodporni na słuchanie innych, szczególnie tych, którzy z inwestowaniem nie mają wiele wspólnego to będzie miał problemy. Trzeba dobrze dobierać źródła informacji, wtedy łatwiej jest temu zaradzić.