Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

piątek, 3 lutego 2012

Skąd się biorą giełdowe hossy oraz bessy?

Oczywiste pytanie, prawda? A jednak nie do końca. W artykule, który ukazał się w 12 numerze Equity Magazine odpowiedziałem na na nie. Oto artykuł:

Czy zastanawialiście się skąd tak naprawdę biorą się giełdowe zwyżki oraz giełdowe zniżki? Czy rzeczywiście mają one coś wspólnego z sytuacją makroekonomiczną? Czy komentatorzy rynków giełdowych w Polsce oraz na świecie mają rację uzasadniając wzrosty oraz giełdowe spadki różnymi wydarzeniami zaistniałymi w skali makroekonomicznej? Są to bardzo ważne i zarazem niesamowicie delikatne pytania, odpowiedź na które dla jednych może być potwierdzeniem ich przypuszczeń, a innych wprawi w duże zdziwienie. W tym artykule chciałbym sprawdzić, co tak naprawdę ma wpływ na wzrosty oraz spadki kursów akcji na  polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych - wyłącznie z punktu widzenia podaży akcji oraz popytu na nie zgłaszanego.



Z danych dostarczonych przez Giełdę Papierów Wartościowych wynika, że najliczniejszą grupę inwestorów na polskim parkiecie stanowią inwestorzy zagraniczni, których udział w ogólnych obrotach wynosił 48% w pierwszym półroczu 2011 roku. Krajowi inwestorzy instytucjonalni odpowiadali za 34% obrotów, a krajowi inwestorzy indywidualni tylko za 18% obrotów na rynku akcji. Widać, więc że bardzo duży wpływ na notowania akcji na  GPW mają zarówno inwestorzy zagraniczni jak i krajowi instytucjonalni. Znając te liczby oraz obserwując systematycznie udział poszczególnych grup inwestorów w obrotach giełdowych widzimy, że jak to na rynku -  popyt oraz podaż kształtują kursy papierów wartościowych. Oczywiście wielkości podaży oraz popytu zgłaszanego na akcje przez instytucje jest uzależniona od ich decyzji, które podejmowane są w oparciu o dane makroekonomiczne, dane finansowe spółek giełdowych oraz z udziałem aspektu psychologicznego. Odgadnięcie trendów rynkowych z wykorzystaniem ww. danych jest trudne i często tak pogmatwane, że nawet specjaliści w tym zakresie dostają zawrotów głowy. Istnieje jednak dość prosty sposób, który jest świetnym potwierdzeniem trendów rynkowych reprezentowanych przez główne indeksy giełdowe – u nas przez WIG 20.

W Polsce działa Izba Zarządzających Funduszami oraz Aktywami (IZFA), która dostarcza w miarę na bieżąco (z miesięcznym opóźnieniem) danych na temat nabycia oraz umorzenia jednostek uczestnictwa w polskich funduszach inwestycyjnych. Dane dostarczane przez Izbę dotyczą funduszy akcyjnych, mieszanych, papierów dłużnych oraz rynku pieniężnego. Postanowiłem sprawdzić jaki wpływ na notowania indeksu WIG 20 miały polskie fundusze akcyjne (czysto akcyjne oraz mieszane do których należą fundusze stabilnego wzrostu oraz zrównoważone – one też posiadają w swoich portfelach akcje) w okresie od listopada 2006 roku do końca grudnia 2011 roku. Wyniki tej analizy są bardzo ciekawe. W badanym czasie WIG 20 na przemian rósł i spadał, co pokazuje następujący wykres:



Wykres 1. Notowania indeksu WIG 20 od początku listopada 2006 roku do końca grudnia 2011 roku.

W celu sprawdzenia wpływu nabywania oraz umarzania jednostek uczestnictwa w polskich funduszach akcyjnych należy sprawdzić ile pieniędzy wpłynęło oraz wypłynęło z tych funduszy w okresach czasu pokrywających się właśnie z okresami wzrostów oraz spadków indeksu WIG 20, pokazanych na powyższym wykresie. Oczywiście oprócz nabycia oraz umorzenia jednostek sprawdziłem też wynikowe saldo tych operacji w poszczególnych okresach. Dane dostarczone przez IZFA są danymi miesięcznymi, które musiałem przetworzyć (zsumować) tak, aby otrzymać dane zagregowane dla badanych okresów czasu. Oto jak przedstawiają się wyniki mojej analizy:


Tabela 1. Nabycia oraz umorzenia jednostek uczestnictwa w polskich funduszach akcyjnych w korespondencji do zmiany wartości indeksu WIG 20.

Cóż można powiedzieć o powyższych danych? Kilka rzeczy:
  • w ostatnim roku hossy nieruchomościowej do polskich funduszy akcyjnych napłynęło per saldo ponad 14 razy więcej pieniędzy niż w okresie hossy, mającej miejsce w latach 2009-2011 (okres ponad 2 lat),
  • w związku z tym hossa, z którą mieliśmy do czynienia poprzednio była hossą bardzo nietrwałą, którą można nazwać korekcyjną,
  • w drugiej połowie 2011 roku nastąpił per saldo znaczny odpływ środków z polskich funduszy akcyjnych, który był w wartościach bezwzględnych 3-krotnie wyższy niż napływ środków finansowych w czasie ostatniej hossy (tylko 2,8 mld zł),
  • osoby (finansiści oraz inwestorzy indywidualni), wieszczące powrót hossy na GPW mogą to robić jeszcze zbyt wcześnie, bowiem na razie nie pojawił się wyraźny sygnał zmiany w zakresie salda nabyć oraz umorzeń jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych (z ujemnego na dodatnie).

W celu uzupełnienia powyższych wniosków należałoby poznać  wartości transakcji akcyjnych inwestorów zagranicznych. Instytucje finansowe mają na szczęście pewną wadę – łatwo ulegają owczemu pędowi – można więc przypuszczać, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że jeśli polskie fundusze akcyjne pozbywają się akcji to gros inwestorów zagranicznych również będzie to robiło (w końcu te instytucje podejmują decyzje na podstawie podobnych danych finansowych).

Jaki więc wniosek płynie z powyższej analizy?  Jeśli jesteś spekulantem, graczem nastawionym na zarabianie na trendach rynkowych (bez względu na wykorzystywane do tego celu instrumenty), porzuć śledzenie informacji makroekonomicznych, gdyż jest ich po prostu zbyt dużo. Jeśli chcesz potwierdzić swoje przypuszczenia, co do panującego na rynku trendu, sprawdź co robią lub robili w bliskiej przeszłości gracze, posiadający znaczący wpływ na koniunkturę giełdową – fundusze inwestycyjne. William J. O'Neil w książce Skuteczny Inwestor, pisze że to działania inwestorów instytucjonalnych kreują trendy, a ich transakcje są widoczne w wykresach wolumenu. Dane nabyć i umorzeń jednostek uczestnictwa w funduszach akcyjnych są godnym zaufania potwierdzeniem panujących na rynku trendów. Warto z nich korzystać, tym bardziej że są darmowe.

Abstrahując od powodów podejmowania decyzji inwestycyjnych na rynkach finansowych, hossy i bessy wynikają po prostu z transakcji graczy instytucjonalnych – popyt i podaż to jedyne najpewniejsze wyjaśnienie zmian cen giełdowych walorów. Jeśli nie chcesz zawracać sobie głowy fundamentami, musisz podążać za tymi podmiotami, jeśli pragniesz zarabiać bez nadmiernego nadwyrężania swoich nerwów. Teraz już wiesz jak tego dokonać.

 

PS. Jeśli chcesz nauczyć się, podobnie jak ja, jak pozyskiwać informacje z niestadardowych źródeł na temat swoich inwestycji, zajrzyj tutaj.

Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

4 komentarze:

Student pisze...

Witam
A co zastanawiałeś się nad tym co występuję najpierw, zmiana trendu, czy rozpoczęcie napływu kapitału do TFI i generowanie dodatniego salda? Wydaje mi się, że trend zmienia się pierwszy, więc dodatnie saldo jest tylko potwierdzeniem istnienia trendu i to już w dość zaawansowanej fazie.
"Instytucje finansowe mają na szczęście pewną wadę – łatwo ulegają owczemu pędowi" Jeżeli mówimy np o TFI, to ludzie lokujący w nich pieniądze ulegają owczemu pędowi. Moim zdaniem, optymizm wśród "Kowalskich" kupujących jednostki funduszy akcyjnych jest już sygnałem ostrzegawczym. Wydaje mi się, że Buffet powiedział, że gdy jego szofer pochwalił się,że kupił akcje, to był sygnał, że czas wycofywać się z rynku.
Pozdrawiam

Tobiasz Maliński pisze...

Biorąc pod uwagę duży wpływ TFI na rynkowe trendy, to każdy duży napływ i odpływ kapitału z funduszy akcyjnych nie pozostanie bez wpływu na sytuację na GPW.

Masz rację, że Kowalscy lokujący pieniądze na giełdzie robią to w końcowej fazie hossy, ale również ci sami Kowalscy wycofujący pieniądze z funduszy będą napędzali początkowe stadium bessy :).

Anonimowy pisze...

Zrób jeszcze to samo porównanie uwzględniając OFE, a wtedy rzeczywiście będziesz mógł wyznaczyć siłę rynku krajowego /OFE+ TFI/, co może nam coś powiedzieć o aktualnej sytuacji rynkowej. Tylko połączona siła kapitałowa "naszych" instytucji finansowych potrafi się przeciwstawić zagranicy:))) Tak z grubsza można sądzić:)))

Tobiasz Maliński pisze...

Po obniżeniu składki przekazywanej do OFE ich siła zmalała, mają mniej pieniędzy na inwestycje. Z OFE jest taki problem, że IZFA publikuje ogólnie salda wpłat i umorzeń i nie wiem czy czasem nie uwzględnia w nich i OFE.