Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

piątek, 11 maja 2012

Czy inwestowanie na giełdzie się opłaca?


Otrzymałem wczoraj pytanie od jednego z czytelników moich książek, który dopiero zaczyna giełdową przygodę i jest poważnie zainteresowany inwestowaniem fundamentalnym. Piotr - bo takie jest jego imię - zadał mi następujące pytanie:

Cześć Tobiasz, szybka sprawa:

tak siedzę sobie od kilku dni, czytam książki o giełdzie i jest jedna rzecz która mnie zastanawia. Na razie jestem studentem i nie mam np. 300 000 zł żeby zainwestować je w jakąż spółkę, mam może z 5000 zł i zastanawiam się co mi to w oogle da? Powiedzmy ze na przykład kupiłbym akcje spółki XXX po 16 zł, czyli za 5000 zł miałbym 312 akcji. Spółka w tamtym roku wypłacała dywidendę w wysokości 1.1 zł za akcję. Za rok miałbym z tego ze zainwestowałem kolo 312 zł? Przecież to jest "gra" całkowicie nie warta świeczki jak się nie ma "kokosów"... Oczywiście, zakładając że spółka następną dywidendę też będzie miała an tym samym poziomie...co to jest 312 zł rocznie? Nawet 1000 zł rocznie to marny pieniądz...
Postaram się na nie odpowiedzieć.



Istota inwestowania

Inwestowanie ma to do siebie, że przynosi zyski jutro, kosztem przeznaczenia nań określonych pieniędzy dziś. Jeśli więc nie mam pieniędzy na inwestycje dziś, to z czego mam inwestować? Jeśli mam dziś tylko 10 tys. zł i żadnych perspektyw na zarobienie kolejnych pieniędzy, to musiałbym wygospodarować potężne zyski z tej kwoty, by zachować jej wartość nabywczą oraz powiększyć kapitał na dalsze inwestycje. Jeśli założyć, że nie mam źródła utrzymania lub jest ono niewystarczające to ów kapitał nabiera dużego znaczenia. Ja uważam, że nie jest to do końca dobre podejście.

Zajmując się inwestowaniem, bez względu na aktywa, które się nabywa, trzeba połączyć tę działalność z innymi dziedzinami finansów osobistych, np. z zarządzaniem pieniędzmi, czy z umiejętnością generowania większej ilości pieniędzy, o czym pisze choćby Robert Kiyosaki w książce Zwiększ swój finansowy IQ. Kiyosaki twierdzi, że tworzenie aktywów warto zacząć od stworzenia biznesu, ponieważ gdy się on rozwinie będzie generował stabilny dopływ gotówki. Ten dopływ gotówki może być później inwestowany.

Powszechny błąd inwestycyjny

Inwestowanie to swego rodzaju umiejętność robienia pieniędzy za pomocą pieniędzy, dlatego by inwestować, należy mieć....pieniądze. Większość inwestorów koncentruje się jednak na posiadanym kapitale. Doradzam skoncentrowanie się na źródłach dochodu, a nie na kapitale. Źródła dochodu - bez względu czy są to źródła pasywne, czy nie - dostarczają gotówki:
  • najpierw powinny jej dostarczyć tyle, by bieżące koszty życia zostały pokryte; trudno jest myśleć o inwestowaniu, gdy potrzebujemy pieniędzy na przykład na opłacenie czynszu,
  • zaspokoiwszy swoje minimum biologiczne i społeczne, trzeba pomyśleć o zaspokojeniu pewnych swoich potrzeb trochę wyższego rzędu, np. rozrywkowych; wszystko jednak z umiarem,
  • dopiero od tego momentu można generować nadwyżki finansowe, które będą przeznaczane na inwestycje.
Zadaniem każdego, początkującego inwestora, nie mającego kapitału jest więc:
  • zapewnienie sobie źródeł dochodu pokrywających potrzeby biologiczne i społeczne,
  • w dalszej kolejności zapewnienie dochodów pokrywających wyższe potrzeby społeczne,
  • stworzenie lub nabycie źródeł dochodu generujących nadwyżki finansowe.
Powyższa kolejność jest nieprzypadkowa:
  • człowiek, który musi się martwić o to jak związać koniec z końcem nie będzie myślał o inwestycjach,
  • człowiek, który nie musi się martwić o to jak związać koniec z końcem, ale nie mogący sobie pozwolić na przykład na wyjście od czasu do czasu do kina, też nie będzie myślał o inwestowaniu,
  • dopiero człowiek, który będzie posiadał nadwyżki środków finansowych zacznie myśleć o inwestowaniu.
Konkluzja

Inwestowanie oraz zarządzanie pieniędzmi przypomina odchudzanie - nie należy się "głodzić" finansowo celem zgromadzenia kapitału, bo może to się skończyć efektem jojo.

Jaka więc płynie z powyższego wywodu rada dla wszystkich? Skoncentruj się najpierw na stronie dochodowej, a potem na stronie wydatkowej swoich finansów osobistych. Liczą się źródła dochodów, a nie  posiadany pieniądz. Im więcej będziesz posiadał źródeł dochodów, w tym źródeł pasywnych, tym więcej pieniędzy będziesz mógł inwestować na początku.




PS. Jeśli chcesz nauczyć się, podobnie jak ja, jak pozyskiwać informacje z niestadardowych źródeł na temat swoich inwestycji, zajrzyj tutaj.

Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

4 komentarze:

Marcin pisze...

W rzeczywistości przytoczony przykład wygląda jeszcze gorzej tzn. należy odliczyć od zysku 19% (podziękowania dla Pana Belki). Ostatecznie więc zysk wyniesie jakieś 5,5% rocznie... czy to źle? lepiej niż na lokacie, a poza tym akcje mogą pójść w górę o 5% w przeciągu jednej sesji... dlatego wielu skłania się jednak inwestować zamiast trzymać pieniądze na lokacie.

Anonimowy pisze...

w nawiązaniu do tytułu oczywiście tak, zgodnie z rekomendacją autora- w euroimplant po 50 gr.
Powinieneś przeprosić czytelników zwłaszcza tych, którzy uznali twoją sugestię za dobra monetę- je także sie do nich zaliczam. Wydałeś autorze mocno bezkrytyczną przezentację spólki, w skutek czego wielu starciło kasę. Dobrze ci z tym?

Anonimowy pisze...

Anonimowy, też czytałem książki autora i jak każdą informację przeanalizowałem samodzielnie. Nikt nie kazał kupować Ci akcji euroimplanta, jeśli w inwestowaniu bazujesz tylko i wyłącznie na opinii innych osób to albo masz szczęście, albo tracisz pieniądze... nie obwiniaj innych za swoje błędy...

Tobiasz Maliński pisze...

Nikogo nigdy nie namawiam na inwestycje, po prostu prezentuje swoje zdanie na temat konkretnych spółek - każdy sam odpowiada za podejmowane decyzje - jeśli chce wykorzystać moje analizy to jak najbardziej może to zrobić, a jeśli nie chce to nie musi :).