Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

piątek, 13 lipca 2012

Amber Gold oszukało polaków, ale oszustwa zdarzają się też gdzie indziej

Inwestycja w złoto za pośrednictwem Amber Gold okazała się chybiona. Okazuje się, że również nabywanie tego kruszcu lub monet inwestycyjnych na własną rękę może być związane z dużym ryzykiem - fałszerstwa. Choć może zabrzmieć to niewiarygodnie dla osób nie mających doświadczenia w obcowaniu z metalami szlachetnymi, ale fałszowanie monet inwestycyjnych jest trudniejsze niż fałszowanie banknotów obiegowych. Złoto kolekcjonerskie charakteryzuje się bardzo wysokim ciężarem właściwym (gęstością), wynoszącym 19,3 g/cm sześcienny. Wszystkie stopy stosowane do produkcji fałszywych monet posiadają niższą gęstość, co oznacza, że podróbki mają za niską wagę przy poprawnej wielkości, lub by zachować odpowiednią wagę fałszerz zmuszony jest powiększyć średnicę lub grubość monety. Oznacza to dla nabywcy, że wystarczy zważyć i zmierzyć monetę którą chcemy zakupić, a następnie zweryfikować te dane z danymi fabrycznymi. Pamiętać należy, że trzeba uwzględnić pewną tolerancję do danych zawartych w tabeli. Waga i wymiary mogą odbiegać od podanych nawet o 1%. Nie świadczy to o nieautentyczności monety lecz jest nieuniknione w procesie produkcji.
 
Do najczęściej spotykanych monet złotych warto posiadać zestaw wag, czyli tak zwany zestaw linijek Fischa. Jest to wydatek około 100 złotych (www.i-c-g.pl), dzięki któremu możemy zweryfikować najczęściej spotykane monety inwestycyjne w ciągu 5 sekund, bez korzystania z tabel, zaoszczędzić sobie nerwów w czasie transakcji zakupu oraz zabezpieczyć się przed możliwymi stratami idącymi w dziesiątki tysięcy złotych. Zasada działania opiera się na wykorzystaniu wysokiej gęstości złota. Badana moneta musi zmieścić się w szczelinie wagi, zmieścić się na ‘tacce’ wagi, a następnie strona z monetą musi przeważyć stronę z plastikową przeciwwagą. Metoda prosta, skuteczna i niezawodna. Na stronie internetowej I-C-G.pl znajdują się rysunki, na których widać jak prostym urządzeniem jest zestaw linijek Fischa.
 
Dobry przewodnik inwestora traktujący o złocie powinien posiadać dołączone tabele z cechami fabrycznymi różnych, popularnych produktów, by móc ustrzec się od fałszerstwa.
 
W przypadku sztabek możemy skorzystać z testu na kamieniu probierczym. Taki test potrafi wykonać każdy profesjonalny jubiler a jego nauczenie się nie jest niczym trudnym. Test polega na potarciu testowanym przedmiotem i złotem, którego próbę znamy, kamienia probierczego, a następnie na naniesieniu na pozostawione ślady kilku kropli kwasu testującego. Obserwuje się czas rozpuszczania naniesionego testowanego metalu (tzw. narysu) w stosunku do narysu ze stopu o znanej próbie. Narysy ze sztabki z czystego złota i z złota o którym wiemy na pewno że jest 24 karatowe oznacza, że również sztabka jest z czystego złota.
 
Niedawno głośna była sprawa fałszowania sztabek złota wolframem. Pierwiastek ten ma gęstość zbliżoną do złota (19,25 wobec 19,3) wobec czego może zostać umieszczony w złocie nie zaburzając przy tym parametrów fizycznych produktu. W praktyce jednak przeprowadzenie takiego fałszerstwa nie jest proste. Wolfram topi się w temperaturze 3420 C, co uniemożliwia jego przeróbkę konwencjonalnymi sposobami, na przykład stopienie razem ze złotem.   Niemniej jednak możliwe jest wydrążenie i wypełnienie wolframem dużych sztabek złota (1 kg i większych). Jest to trudne technicznie czy wręcz niemożliwe w przypadku sztabek o wadze 1 uncji i mniejszych, czyli takich, które kupowane są przez drobnych inwestorów.
 
Teoretycznie można wykonać całą sztabkę z wolframu a następnie pokryć ją galwanicznie złotem, ale taka warstwa byłaby nietrwała i potarcie o kamień probierczy ujawniłoby wolfram pod cienką warstwą nałożonego złota. Wygląda na to, że doniesienia o fałszowaniu złota wolframem miały charakter medialny i nie miały większego związku z rzeczywistością. Świadczy o tym fakt, że nikt nie spotkał się jeszcze (nie wyłapał z obiegu) sztabki 1 uncjowej wypełnionej wolframem. Cena złota w takiej sztabce byłaby dużo niższa. Dla fałszerzy są dużo prostsze sposoby, nie wymagające zainwestowania tak dużej ilości złota do wykonania falsyfikatu. W polskich realiach najpowszechniejsze jest pokrywanie galwaniczne złotem monet obiegowych z innych krajów i oferowanie ich postronnym osobom w miejscach publicznych.
 
Ciekawym pomysłem na uniknięcie fałszywej monety jest jej grading. Załóżmy, że chcemy dokonać zakupu monety złotej od osoby, której nie do końca ufamy. Można poprosić o oddanie monety do gradingu, na przykład do firmy ECC, która ma kilka placówek partnerskich w Polsce. Moneta wraca z tej firmy zapakowana w plastikowe pudełko, zweryfikowana jest jej oryginalność i stan zachowania – wiemy co kupujemy. Na stronie firmy ECC można sprawdzić, czy opakowanie jest autentyczne i czy nie nastapiło fałszerstwo polegające na włożeniu fałszywej monety do oryginalnego opakowania. Grading jest szczególnie ważny dla niektórych monet złotych będących niegdyś w obiegu, które były fałszowane przez zastosowanie złota o nieco niższej próbie. Takie falsyfikaty mogą łatwo ujść uwadze osób mniej obeznanych z materią, na przykład jubilerów. Grading jest też rzeczą, która pomoże przy odsprzedaży nabytego waloru.
 
Warto dowiedzieć się gdzie znajduje się najbliższa placówka Okręgowego Urzędu Probierczego. W tym urzędzie można sprawdzić próbę złota i srebra często od ręki, maksymalnie w ciągu kilku godzin. Warto zapoznać się z godzinami urzędowania, zwykle podzielonymi na przyjmowanie i wydawanie badanych przedmiotów. Co ciekawe OUP oferuje również usługę naniesienia cech konwencyjnych na sztabkach. Jest to usługa dość droga, ale dokonywana praktycznie od ręki i dająca dużo większą gwarancję jakości niż papierowe certyfikaty. Cechy te są mało popularne w Polsce niestety również dzięki niskiej świadomości klientów, żądających jak najniższych cen sztabek – konkurujący ze sobą dilerzy nie wspominają nawet o takich cechach.
    
Nie tylko w przypadku sztabek, ale również w przypadku monet całkowicie pozbawione sensu jest żądanie od sprzedawcy, by dołączył do oferowanej monety certyfikat autentyczności. Monety nie mają naniesionego numeru, wobec czego certyfikat trudno połączyć z monetą. Innymi słowy, fałszerz może wziąć certyfikat, dołączyć do niego fałszywą monetę i w ten sposób oszukać nabywcę. Inaczej sytuacja wygląda ze sztabkami, z których większość posiada wybity numer seryjny. Taki walor powinien być obowiązkowo zaopatrzony w certyfikat. Dla monety certyfikatem są jej wymiary i waga. To one świadczą o jej autentyczności, a nie kawałek papieru. Trzeba wiedzieć co się kupuje i potrafić dokonać pomiaru wagi i wymiarów.
 
Wystarczy raz wziąć do ręki Krugerranda, aby przekonać się, że ten dość mały kawałek metalu charakteryzuje się zaskakująco dużym ciężarem. Fałszywka przy takich samych rozmiarach będzie ważyć tylko połowę tego co oryginał. Warto kupować produkty inwestycyjne u zaufanych sprzedawców (sklepów internetowych). Bardzo łatwo można się zorientować, kto ma najlepsze oferty cenowe, ma się również gwarancję otrzymania tego, za co się zapłaciło.
Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

Brak komentarzy: