Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

czwartek, 20 grudnia 2012

Analiza wskaźnikowa (nie) wszystko Ci powie

Właśnie ukazał się najnowszy, 18., numer Equity Magazine, a w nim masa różnych ciekawych artykułów, pośród których znajduje się również mój, poświęcony analizie wskaźnikowej. Jego pełną treść publikuę również na blogu :). Życzę miłej lektury oraz przede wszystkim Wesołych Świąt wszystkim inwestorom giełdowym. Do zobaczenia w kolejnym roku (chyba, że wieszczony koniec świata rzeczywiście jutro nadejdzie:p). 
 
Analiza wskaźnikowa jest bardzo popularnym narzędziem wykorzystywanym przez inwetsorów indywidualnych w przeprowadzaniu analizy fundamentalnej. Jest ona również łatwa w użyciu i dostarcza wielu użytecznych informcji. Choć literatura poświęcona analizie finansowej dostarcza wielu gotowych wskaźników, wykorzystywanych w badaniach spółek, inwestor sam może również tworzyć własne rozwiązania. Niemniej, ta prostota, szybkość użycia oraz precyzj dostraczanych wyników mogą okazać się zwodnicze. Analiza wskaźnikowa choć popularna może czasami wyprowadzić inwetsora na manowce.
 

Główne ograniczenia analizy wskaźnikowej
Ograniczenia analizy wskaźnikowej można podzielić na cztery grupy, tj.:
  • Ograniczenia związane z jakością danych sprawozdawczych (poruszałem wstępnie tę kwestię w nr 10 Equity Magazine w artykule, pt.: Bogactwo XXI wieku – informacje finansowe),
  • Trudności w jednoznacznym interpretowaniu wskaźników,
  • Kwestie, znajdujące się poza obszarem zainteresowania analizy finansowej,
  • Zagadnienia dotyczące ryzyka, pod wpływem którego pozostaje dane przedsiębiorstwo.

Powyższe ograniczenia są bardzo poważne, spośród których na pierwszy plan wysuwają się problemy wynikające z jakości danych zawartych w sprawozdaniach finansowych. Największym problemem dla inwestora są nierzetelne dane finansowe. O ile spółki giełdowe podlegają obowiązkowym badaniom sprawozdań, co dodatkowo podnosi poziom zaufania do tych dokumentów, o tyle spółki pozagiełdowe takiemu obowiązkowi nie muszą podlegać. Można podjąć złą decyzję w oparciu o prawidłowe dane, jednak nie można podjąć decyzji prawidłowej na podstawie złych danych. Na temat problemu rzetelności sprawozdań finansowych napisano już wiele opracowań, dlatego to głównie od czujności, wiedzy oraz doświadczenia inwestora zależy czy zorientuje się on w przypadku, gdy dane finansowe będą pozostawiały wiele do życzenia.

Nierzetelna sprawozdawczość
 
Z nierzetelnymi danymi sprawozdawczymi wiąże się również problem rasowania sprawozdań, który wpływa na wartości wskaźników finansowych. Istotą analizy finansowej jest porównanie otrzymanych wyników ze wzorcami oraz innymi jednostkami gospodarczymi. Przedsiębiorstwa również liczą wskaźniki finansowe na własne potrzeby i mogą chcieć łagodzić wahania ich wartości. Sposobów jest wiele – mogą na przykład przeprowadzać transakcje pozwalające jednorazowo zwiększyć przychody/zyski lub pogłębić straty, by złagodzić wahania wartości wskaźników finansowych. Najmniej wiarygodne są wskaźniki dźwigni finansowej, operacyjnej oraz rentowności zysku netto. Zdarza się, że w przedsiębiorstwach, w których udział kosztów stałych jest wysoki, zmiany wyniku netto nie są wyższe niż zmiany przychodów, właśnie dzięki zabiegom manipulacyjnym. Innym sposobem zniekształcania wyników finansowych jest, tzw. „trzepanie dywanów”, mające na celu powiększenie strat poprzez pozbycie się niewygodnych aktywów, np. odpisów stratnych inwestycji, nakłady na prace rozwojowe, które nie przyniosły efektu itd. Dzięki jednorazowemu „trzepaniu dywanów” podmiot może stabilizować wynik finansowy w następnych okresach sprawozdawczych.
 Do innych problemów, z którymi może spotkać się inwestor, a które związane są z jakością danych sprawozdawczych należą:
  • Zmiany w wycenie aktywów, np. przejście z metody FIFO na LIFO,
  • Zaburzenia porównywalności wartości wskaźników liczonych w oparciu o dane finansowe wykazane według różnych standardów rachunkowości (więcej na ten temat znajduje się na moim blogu http://www.tobiaszmalinski.pl/2012/08/ebit-wg-mssf-nie-zawsze-jest-tym-samym.html)
  • Szczególną uwagę należy przykładać do fuzji i przejęć, którym towarzyszy zmiana polityki rachunkowości, co również wpływa na porównywalność wartości wskaźników w czasie,
  • W końcu wskaźniki finansowe noszące jednakowe nazwy mogą być obliczane w zupełnie różny sposób, np. rentowność kapitału własnego może być liczona z wykorzystaniem całego kapitału własnego lub jedynie kapitału podstawowego,
  • Kolejnym zagrożeniem wynikającym ze stosowania wskaźników jest problem związany z porównywalnością przedsiębiorstw, bowiem należy porównywać jednostki prowadzące podobny rodzaj działalności gospodarczej. Problem stanowią przedsiębiorstwa prowadzące działalność zaliczaną do kilku działów PKD. Remedium na ten stan rzeczy jest wybór przedsiębiorstw w oparciu o wiodący rodzaj działalności,
  • Ostatnim zagrożeniem jest pomijanie zobowiązań warunkowych oraz aktywów trudno mierzalnych, np. know-how czy reputacji.
 
Szacuje się, że bilans wykazuje tylko 50% posiadanych aktywów, reszty przedsiębiorstwa nie wykazują, bowiem nie wiedzą jak to zrobić. Problem ze zobowiązaniami warunkowymi pojawia się wtedy, gdy udzielone poręczenia czy gwarancje finansowe mogą znacząco zachwiać kondycją podmiotu w przypadku negatywnego obrotu sytuacji. Jeśli przedsiębiorstwo w zobowiązaniach warunkowych wykazuje również instrumenty pochodne o charakterze spekulacyjnym, ryzykowne byłoby nie branie ich pod uwagę.
Jak wobec tego inwestor może sobie poradzić z tym zagrożeniem? Przede wszystkim nie można podchodzić szablonowo do analizowanych przedsiębiorstw. Trzeba mieć po prostu oczy szeroko otwarte oraz zachowywać trzeźwość umysłu, bowiem jeśli chodzi o pieniądze, nigdy nie wiadomo, z której strony nadciąnie niebezpieczeństwo.
 
Problemy interpretacyjne
Drugim obszarem narażonym na nieścisłości analitycznej jest interpretacja wskaźników. Podam kilka przykładów:
  • Wskaźnik płynności bieżącej na poziomie 15 przy średniej branżowej 7 może oznaczać wysoką płynność (fakt pozytywny), przygotowywanie się do znacznych inwestycji (zwykle fakt pozytywny), niewykorzystanie możliwości realizowania dodatkowych zysków w skutek nie zainwestowania środków (fakt negatywny), brak pomysłu na rozwój przedsiębiorstwa i zagospodarowanie nadmiaru wolnych środków (fakt negatywny),
  • Cykl rotacji lub inkasa należności dłuższy niż średnia branżowa – przedsiębiorswo hojnie kredytuje odbiorców w nagrodę, np. za składanie przez nich dużych zamówień lub po prostu jednostka ma problemy ze ściąganiem należności,
  • Wysoki poziom zadłużenia – może to świadczyć o kłopotach jednostki co jest sygnałem negatywnym lub może być zjawiskiem pozytywnym jeśli wysokie zadłużenie związane jest z inwestycjami, które przyniosą w przyszłości zyski,
  • Niska rentowność przedsiębiorstwa może być odebrana jako nieumiejętność kierownictwa w zarządzaniu jednostką. Kierownictwo może jednak dążyć do zwiększenia w pierwszej kolejności przychodów, gdyż jest to strategia bardziej opłacalna w długim terminie. Poza tym niska rentowność może być wyrazem stosowania optymalizacji podatkowej,
  • Wartości wskaźników mogą różnić się również w skutek skali prowadzonej działalności. Małe jednostki posiadają zazwyczaj wysoką rentowość, niższą płynność (nawet o 20% w stosunku do średniej branżowej), niższe zadłużenie, dłuższe cykle zarządzania aktywami obrotowymi. Warto zatem dokonać porównań również między podmiotami o podobnym rozmiarze, a nie tylko działającymi w tej samej branży.

Remedium na taki stan rzeczy jest globalne spojrzenie na wskaźniki finansowe. Trzeba analizować nie tylko rentowność, ale również płynność, zadłużenie czy efektywność zarządzania majątkiem. Informacje dostarczane przez te wskaźniki wzajemnie się uzupełniają i pozwalają częściowo wyeliminować opisane wyżej niedoskonałości.

Analiza wskaźnikowa, a zjawiska pozafinansowe
 
Z uwagi na fakt, iż analiza wskaźnikowa jest częścią analizy finansowej, która koncentruje się na danych finansowych, siłą rzeczy nie będzie ona uwzględniała informacji pozafinansowych. Należą do nich m.in.:
• Informacje dotyczące perspektyw przyszłego rozwoju, które inwestor sam musi zebrać i sam przeanalizować,
• Ocena sytuacji rynkowej, branżowej oraz strategii marketingowej jednostki,
• Ocena kierownictwa i czynnika ludzkiego,
• Opinie o przedsiębiorstwie kontrahentów i klientów.
Innymi słowy, jeśli jakaś wielkość jest niemierzalna, analiza finansowa nie przyda się do jej oceny.
Ostanim obszarem jest ryzyko prowadzonej działalności, które analiza wskaźnikowa traktuje po macoszemu. W zasadzie tylko wskaźniki dźwigni operacyjnej oraz finansowej są miarami ryzyka, jednak ich użycie pozostawia wiele do życzenia z powodów, o których była już mowa. Największym problemem jest ryzyko błędnej oceny zdolności jednostki do kontynuowania działalności w sytuacji, gdy istnieje zagrożenie jej kontynuowania, które nie jest jeszcze widoczne lub nie wywiera znaczącego wpływu na finanse przedsiębiorstwa. Zagrożenie takie może też nie uwidaczniać się w wartościach wskaźników finansowych, ani w samym sprawozdaniu. Przyszłość przedsiębiorstwa jest uzależniona od:
  • Zobowiązań pozabilansowych,
  • Brak reakcji na poczynania konkurentów,
  • Brak długookresowych planów i prognoz finansowych,
  • Brak skutecznego systemu kontroli kosztów,
  • Brak systemu kontroli wydajności pracowników,
  • Uzależnienie od niewielkiej liczby dostawców czy odbiorców, itd.

Zagrożeń nie znajdujących odzwierciedlenia w sprawozdaniu finansowym jest wiele, dlatego inwestor powinien w tym zakresie wzorować się na bankch. Banki nadają różne wagi poszczególnym obszarom działalności ocenianego przedsiębiorstwa i mogą to zrobić, np. w ten sposób:
• 25% - wyniki oceny sytuacji finansowej (wskaźniki rentowności 20%, wskaźniki płynności 15%, wskaźniki zadłużenia 20%, wskaźniki wiarygodności kredytowej 25%, projekcie finansowe 20%),
• 40% - aspekty pozafinansowe (ocena właściciela 37,5%, zasoby ludzkie 12,5%, procedury i organizacja 12,5%, produkty i technologia 12,5%, współpraca z otoczeniem 12,5%, zbyt 12,5%),
• 18% - pozycja kredytobiorcy w branży,
• 12% - ocena obszaru działania,
• 5% - ocena uwarunkowań formalnych i prawnych otoczenia.

Z powyższego wynika zatem, że dla banku informacje dostarczane w skutek analizy finansowej odpowiadają tylko za 25% ogółu wymaganych informacji. Jest to wyrazem ograniczeń sprawozdań finansowych oraz konieczości poszerzenia informacji o dodatkowe dane.

Podsumowując ten artykuł muszę zaznaczyć na koniec raz jeszcze bardzo duże znaczenie analizy wskaźnikowej, jednak nie mogę tego zrobić bez zaapelowania do inwestorów, by dostarczanych przezeń narzędzi używali rozsądnie, stosownie do konkretnego przypadku oraz przede wszystkim zwracali uwagę na to co analizują, a dopiero potem jak to robią.
Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

9 komentarzy:

Ewa pisze...

Wielu ludzi ogranicza się od analizy wskaźnikowej co jet olbrzymim błędem. Raz, że input dla tworzących takie analizy jest ograniczony. Dwa, że wskaźniki nie uwzględniają wszystkiego, co ma wpływ na to, czy akcje danej firmy mogą wzrosnąć czy zmaleć. Tak jak pisał Pan w innym artykule - ważne, by się nie ograniczać. Mamy dostęp do większej ilości danych niż te, z jakich korzystają analitycy giełdowi i powinniśmy z tego korzystać.
PS wesołych świąt!!:)

Tobiasz Maliński pisze...

Analiza wskaźnikowa pozwala na szybkie odfiltrowanie spółek z użyciem kryteriów finansowych, jednak nie jest ona wystarczająca. Niestety wciąż wiele osób nie potrafi jej przeprowadzać lub nawet nie wie o jej istnieniu. Wesołych Świąt :).

Anonimowy pisze...

Oto wpis z forum bankiera:

Panie Prezesie
Prawdą jest, że po wykluczeniu spółki z obrotu nie musi Pan informować rynku o swoich działaniach ale mam zapytanie czy potwierdza Pan sprzedaż spółki Serenity Rehabilitacja ?Takie info pojawiło właśnie się na rynku . Jest to o tyle dziwne, że pozbywa się Pan naszego (wszystkich akcjonariuszy) aktywa, o którym wyrażał się Pan w superlatywach, co do rentowności tej spółki i generowanych przez nią przychodów.
Proszę odpowiedzieć w związku z tym za ile została sprzedana spółka której kapitał zakładowy wynosi 5 ml zł?.Czy środki ze sprzedaży wpłynęły już do spółki Serenity ( jeżeli nie to dlaczego i kiedy wpłyną), a jeżeli wpłynęły to czy są jeszcze w spółce, a jeżeli nie to na co zostały wydatkowane?. Jeśli Serenity nie ma jeszcze pieniędzy za tą sprzedaż to umowa może być fikcyjna.
Czy pozbywał się Pan w międzyczasie innych aktywów spółki po wykluczeniu jej z obrotu ?.

najlepsze lokaty pisze...

"Niestety wciąż wiele osób nie potrafi jej przeprowadzać lub nawet nie wie o jej istnieniu. "

I to jest właśnie sedno problemu, które wynika z niedokształcenia polskich obywateli. Niestety.

Anna Tycner pisze...

Analiza uzyteczna, w nastepstwie czego formularz PIT bedzie zasobniejszy w wypelnianie o kolejne rubryki. Szkoda ze polacy nie potrafia oszczedzac tylko znaczaco wydaja pieniadze nie patrzac na zasobnosc portfeli.

PIT TER pisze...

Polscy obywatele nadal mają dość niski poziom kształcenia w tych kategoriach, więc nie spodziewałbym się tutaj jakichś dużych efektów, ale analizę zawsze warto przeprowadzić. Tylko nieliczni Polacy potrafią skutecznie oszczędzać, większość raczej nie ma takiej możliwości z powodu niskich zarobków, tzw. liczenia grosza do grosza etc.

Lokaty – ranking lokat pisze...

Znam ludzi, którzy z analizy nie korzystają, a i tak odnoszą mniejsze lub większe sukcesy, ale fakt faktem wciąż są na plus. Także da się i bez tego, chociaż miałabym wątpliwość, czy warto.

Marta pisze...

PIT TER - przeprowadzenie analizy wskaźnikowej to jedno, pamiętaj, że prawdziwa jazda bez trzymanki zaczyna się dopiero wówczas, gdy należy usiąść do analizy wyników i wyciągnięcia odpowiednich wniosków. A to już wyższa szkoła wtajemniczenia.

Ja jestem zdania, że taka analiza jest potrzebna, bo ogranicza zjawisko wróżenia z fusów. Ale każdy ma swoje zdanie.

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie,
Na korzystanie z cudzych źródeł należy albo uzyskać zgodę albo pokazać że się kogoś cytuje. Naruszył Pan moje prawa autorskie.
W związku z tym, że nie chciało się Panu nawet poprosić mnie o zgodę, NIE wyrażam zgody na streszczenie mojego artykułu i umieszczenie na Pana blogu.
Wnoszę o usunięcie wspomnianego tekstu bo to nie jest Pana tekst, ale streszczenie mojego. Jak Panu nie wstyd????
z poważaniem,
dr hab. Joanna Wyrobek