Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jak można wykorzystać karty kredytowe w inwestowaniu?


Karta kredytowa - wszystkie poradniki dotyczące bogacenia się oraz osiągania sukcesów finansowych są zdecydowane jeśli chodzi o stosunek do tego plastiku - najlepiej pociąć wszystkie karty i płacić gotówką. Trudno tutaj polemizować z takim podejściem, ponieważ karty kredytowe są drogimi instrumentami finansowania, a znajdujące się w niepowołanych rękach mogą wpędzić w spiralę zadłużenia, która w skrajnym przypadku prowadzi nawet do upadłości konsumenckiej. Jeśli jednak ktoś potrafi korzystać z kart kredytowych to są one świetnym instrumentem zarządzania płynnością krótkoterminową. Sam wiele razy byłem w sytuacji niedoboru gotówki, kiedy to karty kredytowe mi się przydały - jednak zawsze spłacam je w okresie bez odsetkowym. Nigdy nie pozwalam sobie na rozrzutny konsumpcjonizm na drogi kredyt. 

Karty kredytowe mogą być też świetnymi narzędziami finansowania inwestycji. Nie jest to zbyt odkrywcze, ponieważ nie raz można było usłyszeć o zdeterminowanych przedsiębiorcach, którzy rozkręcili swoje biznesy w oparciu o środki pochodzące z kart kredytowych. A co jeśli pieniądze z kart kredytowych zainwestować na giełdzie? Kupowanie akcji na kredyt zazwyczaj kojarzy się z kredytami udzielanymi w związku z ofertami pierwotnymi na rynku publicznym. Domy maklerskie udzielają jednak kredytów na zakup akcji na wniosek inwestora, jednak z pewnymi ograniczeniami. Na przykład w DM Bre Banku udziela takiego kredytu w wysokości minimalnej 10 tys. zł, pod warunkiem, że klient dysponuje zabezpieczeniem o wartości co najmniej 130%. Zabezpieczeniem może być gotówka, obligacje oraz akcje najbardziej płynnych spółek. Przy czym wartość papierów wartościowych jako zabezpieczenia uwzględniana jest tylko w 90% (obligacje skarbowe) oraz w 40% do 80% w przypadku najbardziej płynnych spółek giełdowych. Oznacza to, iż decydując się na kupno akcji na kredyt inwestycyjny należy dysponować sporym kapitałem pełniącym funkcję zabezpieczenia. 


czwartek, 5 grudnia 2013

Najpierw PKP Cargo, teraz Newag - czy branża kolejowa rzeczywiście jest atrakcyjna?

Debiut Newagu za nami, a wszystkie portale finansowe rozpisują się na temat wysokiego zysku, który zgarnęli inwestorzy, którzy zapisali się na akcje. Pojawiła się też kontrargumentacja, z której wynika, iż zysk w wysokości 20,8% wcale nie jest tutaj prawidłowo obliczony, a rzeczywisty zysk wynosi tylko 1,55%. Więcej na ten temat napisane jest na blogu Metafinanse. Osobiście uważam, vide Zbyszek z bloga App Funds, że cena emisyjna była bardzo wysoka (z resztą jak w przypadku większości IPO). Nie ma się co dziwić, bowiem na IPO zarabiają właściciele, którzy pozbywają się akcji, a oczekiwane zyski na debiutach porównać można do okruchów z pańskiego stołu. Nie inaczej było w przypadku Newagu. Abstrahując już od tego ile dał zarobić debiut lub na ile rozczarował on inwestorów wysoką redukcją, warto się zastanowić czy w ogóle kupno akcji Newagu jako inwestycja długoterminowa ma sens. Nie znam się na branży kolejowej, nie wiem jakie są jej perspektywy w Polsce, więc przy okazji debiutu spółek kolejowych postanowiłem zapytać się o to osoby znacznie lepiej, orientującej się w tym temacie - Pana Łukasza Bordo, prezesa Stowarzyszenia Śląski Ruch na Rzecz Rozwoju Kolei "Kolej na Śląsk". Poniżej znajduje się zapis przeprowadzonego wywiadu.


sobota, 30 listopada 2013

Dlaczego warto lubić banki? I nie tylko...

Sięgając pamięcią wstecz do roku 2010, kiedy to napisałem i wydałem książkę "I Ty możesz zostać Warrenem Buffettem, czyli inwestowanie skoncentrowane na GPW", przestrzegałem wtedy swoich czytelników przed inwestycjami w banki. Dlaczego? Argumentowałem to wyższym ryzykiem związanym z działalnością bankową. Jeśli przyjrzeć się tej działalności to rzeczywiście okaże się, iż prowadzenie banku jest bardzo trudnym zadaniem. Jeśli ktoś zapytałby się mnie, co jest w tym najtrudniejszego, powiedziałbym że przede wszystkim transformacja terminów oraz informacji. Działalność bankowa ma to do siebie, że po prostu "przerabia" krótkoterminowe depozyty w długoterminowe kredyty, a przy tym musi przetworzyć informacje potrzebne do podjęcia decyzji kredytowych. Jeśli ktoś prowadzi firmę i sprzedaje towary na odroczone terminy płatności to wie jak trudnym zadaniem jest zgranie wpływu należności z terminami spłat zobowiązań. Ważna jest funkcja rezerw płynności w takim przypadku oraz monitorowania kontrahentów, a to tylko dotyczy kilku lub kilkunastu podmiotów. W przypadku banków, należy zgrać ze sobą wpływy należności oraz kwoty udzielanych zobowiązań w kontekście setek klientów. Do tego dochodzi oczywiście ryzyko struktury kapitału (przewaga kapitałów obcych), ryzyko kredytowe, które w działalności bankowej jest podstawowe oraz szereg ryzyk, charakterystycznych również dla innych rodzajów działalności gospodarczych, np. ryzyko makroekonomiczne, walutowe czy ryzyko stopy procentowej.

Dlaczego zatem warto lubić banki? Dlaczego przy tak wysokim obciążeniu banków różnymi rodzajami ryzyka, warto zadać sobie trud i poznać bliżej ich działalność? Z prostej przyczyny - choć paradoksalnie banki mają do czynienia z rozmaitym ryzykiem, to jednak jeśli są dobrze zarządzane, są bezpieczniejszymi inwestycjami niż spółki spoza sektora bankowego :). Dziwne? Wcale nie :). Wpływają na to dwa czynniki:
  • banki potrafią świetnie rozpraszać ryzyko, unikając jego nadmiernej koncentracji - chodzi tutaj o udzielanie kredytów zróżnicowanym klientom, aby ograniczyć ryzyko ich nie spłacenia,
  • przedmiot działalności banków.
Z punktu widzenia inwestorów najważniejszy jest przedmiot ich działalności, tzn. gromadzenie depozytów oraz udzielanie kredytów. Jeśli przyjrzeć się historii gospodarczej ludzkości (polecam tutaj książkę Nialla Fergussona) to okaże się, iż banki towarzyszyły ludziom w zasadzie od momentu pojawienia się wymiany handlowej, która nie była związana z barterem. Pieniądz ewoluował, zmieniał formy, a banki nadal istniały - do dziś istnieją. Wynika z tego, że dopóki pieniądz będzie istniał - bez względu na formę - dopóty będą istniały banki, gdyż będą po prostu potrzebne. Oczywiście, raz na 100 lat lub rzadziej może zdarzyć się przypadek bankructwa banku, jednak podobnie jak z katastrofami lotniczymi - będzie on nagłośniony lecz wystąpi sporadycznie. Tak na marginesie, upadek banku zazwyczaj wiąże się z sytuacją bardzo ekstremalną, w której nastąpił splot wielu niekorzystnych wydarzeń. Jeśli bank zarządzany jest zgodnie z wypracowanymi standardami prawnymi, branżowymi i etycznymi to nie ma takiej możliwości, żeby upadł. Wracając do tematu - jakie jest prawdopodobieństwo, że pieniądz przestałby istnieć? Jakie jest prawdopodobieństwo, że gospodarka nagle cofnie się w rozwoju, wróci do barteru i zrezygnuje z usług bankowych? Na chwilę obecną żadne. Jeśli zatem wziąć pod uwagę właśnie przedmiot działalności bankowej jakim jest po prostu obrót pieniądzem oraz jego kreowanie, to okazuje się, iż banki są jednymi z najpewniejszych instytucji pod kątem inwestycji długoterminowej, gdyż bez względu na to czy czasy są dobre czy złe, banki gromadzą depozyty i udzielają kredytów.
 
W czasach niskich stóp procentowych, kiedy gospodarka przyspiesza banki rozluźniają kryteria kredytowe zarabiając pieniądze, zwiększającym się wolumenem udzielonych klientom zobowiązań. Z kolei w czasach kiedy jest źle, tzn. gospodarka spowalnia, a stopy procentowe są wysokie, banki działają bardziej zachowawczo, ograniczając akcję kredytową pośród klientów nieposiadających, w opinii banku, zadowalającej zdolności kredytowej. Klienci Ci udają się wtedy po pożyczki do instytucji pozabankowych typu Provident. I co z tego? - można byłoby się zapytać. Dla inwestora jest to ważne, gdyż dzięki znajomości istoty funkcjonowania branży bankowej oraz instytucji okołobankowych można zbudować portfel bardzo odporny na wahania koniunktury gospodarczej. Spójrz proszę na poniższy rysunek:
 
 
Pokazałem na nim różne ścieżki, którymi klient może się poruszać między trzema instytucjami - bankiem, instytucją pożyczkową typu Provident oraz firmą windykacyjną, np. Kruk:
  1. do banków po kredyt i pożyczki udają się ludzie, którzy posiadają odpowiednią zdolność kredytową. W czasach prosperity jest ich więcej, a w czasach kryzysowych, trochę mniej,
  2. do instytucji pożyczkowych poza bankowych udają się ludzie, którym bank odmówił finansowania,
  3. bywa, że klient, który w oczach banku był solidny nagle przestaje nim być, wtedy zmuszony jest do nawiązania współpracy z instytucją pożyczkową,
  4. bywa też, że klienci instytucji pożyczkowych w wyniku poprawy sytuacji finansowej mogą korzystać z tańszego finansowania - bankowego,
  5. klienci instytucji pożyczkowych nie zawsze terminowo spłacają swoje zobowiązania, co skutkuje często sprzedażą ich firmie windykacyjnej,
  6. również banki posiadają klientów nierzetelnych lub którym nagle pogorszyły się warunki finansowe i też są zmuszeni przekazać ich długi firmom windykacyjnym, np. Krukowi.
Z powyższego rysunku wynika zatem, że bez względu na stan gospodarki, ludzie zawsze będą poszukiwali finansowania - czy to w bankach czy w instytucjach pożyczkowych. Nierzetelni klienci trafią w ostatecznym rozrachunku do firm windykacyjnych. Te ostatnie również posiadają stabilne przychody bez względu na stan gospodarki - jeśli jest dobrze, to ludzie zadłużają się ponad miarę i potem mają problemy ze spłatą kredytów, które trzeba poddać windykacji, z kolei jeśli jest źle, to ludzie mają problemy ze spłatą już zaciągniętych kredytów i pożyczek. Zatem, budując portfel inwestycyjny złożony z akcji banków, instytucji pożyczkowej oraz firmy windykacyjnej, będzie można stworzyć portfel stabilnych firm, zarabiających pieniądze w każdym czasie. Jeśli przyjąć, że bankiem jest instytucja poszerzająca swoją działalność za granicą, wtedy można w ogóle w jeszcze większym stopniu uniezależnić się od polskiej koniunktury gospodarczej.
 
Pamiętać należy jednak, że koniunktura gospodarcza choć podąża za koniunkturą giełdową, to jednak różni się od niej. Z tego też powodu należy wybrać odpowiedni moment zakupu akcji instytucji, o których napisałem, gdyż kupno ich po zawyżonych cenach może być fatalne w skutkach. Jednak jest to temat na odrębny wpis.
 
Jak Wy postrzegacie branżę bankową? Czy też kupujecie akcje instytucji bankowych i poza bankowych notowanych na GPW?
Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

niedziela, 24 listopada 2013

Wcale nie takie złe nieruchomości


Sięgając pamięcią wstecz do roku 2008 kiedy to kryzys na rynku nieruchomości przybrał na sile, przypominam sobie z jakim wstrętem oraz niechęcią ludzie mówili o inwestowaniu w nieruchomości. Niegdyś pewne, a wtedy wydające się inwestycjami również podlegającymi wahaniom cen - co prawda nie tak silnym jak aktywa finansowe - ale jednak. Nieruchomości posiadają jednak pewną specyfikę, która daje im niesamowitą przewagę nad standaryzowanymi aktywami finansowymi notowanymi na rynkach finansowych. Otóż, nieruchomości posiadają lokalny charakter - to, że w kilku największych miastach ich ceny spadają, nie musi to oznaczać, że będą one spadały gdzie indziej. Abstrahując jednak od tej specyficznej właściwości - zastanawiało mnie, ile inwestor mógłby zarobić na wzroście wartości nieruchomości w różnych miastach Polski, gdyby zdecydował się je kupić w najgorszym momencie, tzn. w roku 2007 kiedy to ceny tych aktywów notowały szczyty. Wyniki mojej analizy przedstawione zostały w artykule, pt.: "Ach te niedoceniane nieruchomości", który ukazał się w Equity Magazine nr 24. Poniżej wrzuciłem oryginalny tekst mojego autorstwa w pliku PDF, dla tych osób, które nie zdążyły otrzymać najnowszego numeru Equity Magazine.


Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

sobota, 3 sierpnia 2013

Inwestorze! Myśl, ale nie bądź idiotą

Ostrzeżenie
Nie czytaj tego postu jeśli masz zamiar obrazić się na mnie po jego lekturze :).



Pewna spotykana w Polsce scenka rodzajowa nr 1:
Siedzi sobie w parku na ławce pani Zosia i popija piwko. Siedzi, wdycha czyste powietrze, karmi gołębie i relaksuje się zimnym napojem w upalne południe. Nagle widzi zbliżającą się postać, panią Jadzię, która jest sąsiadką pierwszej pani.
- Cześć Jadziu - wesoło wita ją Zosia.
- Jak leci Zosiu - odpowiada Jadzia.
- A, w porządku, siedzę sobie i się relaksuję w parku, bo mam dość już tych upałów - wyjaśnia Zosia.
- Ty, wiesz co? Idź jak najszybciej dzisiaj do Auchan, wszystko na Kartę Skarbonkę jest przecenione o 20%! - mówi Jadzia.
- No coś Ty Jadźka, to świetnie, ale ja też mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Idź do Wojasa bo tam dzisiaj obuwie wiosenne jest przecenione o 30% :) - ripostuje Zosia.
- Ooooo! To zrobimy tak, że najpierw pójdziemy po jedzonko dla Ciebie do Auchan, a potem po buty dla mnie, bo wiesz że ich potrzebuję - odpowiada Jadzia.

I tak obie panie zadowolone z wymiany informacji oraz dokonanych zakupów po promocyjnych cenach, wracają do domów i cieszą się z zaoszczędzonych pieniędzy.


sobota, 27 lipca 2013

MW Trade - perełka na GPW


MW Trade prowadzi działalność finansową, która jest bardzo prosta: poprzez skup wierzytelności publicznych jednostek medycznych czy udzielaniu pożyczek samorządom, spółka poprawia ich płynność finansową. MW Trade jest podmiotem, w którym głównym akcjonariuszem jest de facto Leszek Czarnecki, zasiadający w radzie nadzorczej tej spółki. Free float wynosi niespełna 20%, a kapitał zakładowy dzieli się na niewielką liczbę akcji przekraczającą tylko 8 mln sztuk. Podpisany niedawno cykl umów na obsługę portfela wierzytelności pewnej jednostki medycznej o wartości przekraczającej 10% kapitałów własnych sprawia, że spółka posiada przed sobą bardzo interesującą (dochodową) przyszłość. Więcej na temat MW Trade w nagraniu.

Zawartość video:

piątek, 26 lipca 2013

Kiyosaki jest do d**y i co ja o tym myślę?

W audycji Jana Fijora dostępnej na stronie internetowej radia Kontestacja padło wiele ciekawych stwierdzeń dotyczących Roberta Kiyosaki oraz jego działalności. Z niektórymi się zgadzam, a z niektórymi nie. W nagraniu wyjaśniłem dlaczego ze spornymi stwierdzeniami się nie mogę zgodzić. Zapraszam do obejrzenia najnowszego video. 

Zawartość klipu:

0:00 - 1:20 - Jan Fijor vs. Robert Kiyosaki.

1:21 - 5:31 - to co lansuje Kiyosaki można robić w USA, ale nie w Polsce?

5:32 - 7:51 - (nie) łatwe pisanie oraz sprzedaż.

7:52 - 9:14 - nie każdy nadaje się do biznesu, czy na pewno?

9:15 - 12:33 - wszystko można zrobić, wszystko jest możliwe.


piątek, 19 lipca 2013

"Nowoczesność nie polega na tym, aby instalować łąki kolektorów słonecznych, a potem dopłacać do nich hałdy pieniędzy."

Przeczytałem ostatnio ciekawy artykuł, który ukazał się na łamach serwisu Forbes.pl, pt.: "Słoneczny sen Europy". Opisano w nim reakcję Unii Europejskiej na sprowadzanie na jej terytorium kolektorów słonecznych z Chin po cenach znacznie niższych niż te odnoszące się do kolektorów wyprodukowane na rodzimym rynku. Władze UE postanowiły zatem wprowadzić cło, które zniechęci do importowania chińskich kolektorów. Obrońcy energetyki solarnej potępili zachowanie UE, argumentując go koniecznością uzyskiwania do roku 2020 15% energii z OZE. Okazuje się jednak, że produkcja energii solarnej jest mało opłacalna. Na uwagę zasługuje sztandarowy cytat zawarty w tym artykule, który brzmi następująco: "Nowoczesność nie polega jednak na tym aby zainstalować sobie całe łąki paneli słonecznych, do których trzeba dopłacać hałdy pieniędzy".

Na długo przed ukazaniem się wspomnianego artykułu w serwisie Forbes.pl, specjalnie dla użytkowników istniejącego ówcześnie (rok 2010) forum mKonta.pl, stworzyłem prezentację na temat branży kolektorów słonecznych oraz opłacalności inwestycji w tę technologię. Wnioski, do których doszedłem były już wtedy bardzo ciekawe.

Zawartość video, w którym opisałem branżę kolektorów słonecznych:


poniedziałek, 15 lipca 2013

Jak zaoszczędzić w kryzysie dodatkową gotówkę? Co to ma wspólnego z inwestowaniem?

Obserwując zachowanie osób, pragnących nauczyć się inwestowania, zacząłem zauważać podstawowy błąd: rozpoczynanie nauki od końca. Przypomina to budowanie domu od dachu, a nie od fundamentów. Wyjaśnia to, dlaczego tylko niewielu inwestorów jest w stanie zarabiać pieniądze - większość osób posiada po prostu bardzo wątłe fundamenty by robić to skutecznie. Najczęściej naukę inwestowania rozpoczyna się od gromadzenia wiedzy inwestycyjnej na konkretny temat, np. o giełdzie papierów wartościowych. Początkująca osoba dowiaduje się jak działa rynek, uczy się analizy technicznej i fundamentalnej, czyta o zarządzaniu kapitałem, a gdy nadejdzie czas zastosowania tych umiejętności, zaczynają pojawiać się duże przeszkody. Tym, co przede wszystkim pokutuje u inwestorów jest niezdyscyplinowanie - występujące już w zarządzaniu finansami osobistymi. Jeśli inwestor źle zarządza swoim domowym budżetem, to siłą rzeczy nie będzie nigdy dobrze zarządzał swoim kapitałem inwestycyjnym, a jeśli zdecyduje się poprowadzić kiedyś biznes to szybko rozłoży go na łopatki. Paradoksalnie rzecz biorąc zarządzanie finansami - osobistymi, biznesowymi czy kapitałem inwestycyjnym - opiera się na jednolitych zasadach. Jeśli Kowalski jako osoba fizyczna nie prowadząca działalności gospodarczej ma skłonności do życia ponad stan, to pierwsze zyski inwestycyjne roztrwoni, a założony biznes zadłuży do granic wytrzymałości. Ludzie, którym brak finansowej dyscypliny są przyczyną popadania w długi - czy to w inwestycjach czy w biznesie - przez co sprawiają kłopoty sobie samym i całemu otoczeniu. W jaki zatem sposób zabrać się za wypracowywanie dyscypliny? 


poniedziałek, 25 marca 2013

Wypłacać czy nie wypłacać?

Rok 2013 jest kolejnym rokiem przyrostu ilości deklaracji dywidendowych spółek giełdowych, co cieszy inwestorów i jest dowodem na coraz poważniejsze traktowanie akcjonariatu przez spółki notowane na polskim rynku kapitałowym. Co prawda do tradycji amerykańskim wciąż nam daleko i o zaliczkowej, kwartalnej dywidendzie możemy pomarzyć, to jednak przybywa podmiotów dzielących się swoimi zyskami z inwestorami. Choć powszechnie największą popularnością w tym zakresie cieszy się dywidenda to jednak skup akcji własnych celem ich umorzenia również stanowi formę dzielenia się zyskiem z inwestorami, choć w Polsce wciąż jest ona mało popularna. Niemniej sam Warren Buffett twierdzi, że skup akcji własnych jest najlepszym prezentem, który spółka może sprawić akcjonariuszom. Powód? Ograniczenie podaży rynkowej akcji, dlatego cena pozostałych w obrocie papierów musi iść w górę.


wtorek, 12 marca 2013

Obligacje komunalne i jednostki samorządu terytorialnego – jak to ugryźć? - cz. I.



Witam wszystkich czytelników Equity Magazine w kolejnym artykule mojego autorstwa, który tak naprawdę jest pierwszym, z serii artykułów, poświęconych obligacjom komunalnym, a tak naprawdę jednostkom samorządu terytorialnego, które za nimi stoją. Z uwagi na odmienność jednostek samorządowych w sferze finansowej od przedsiębiorstw komercyjnych oraz z powodu węższej literatury na temat analizy finansowej tych jednostek, postanowiłem przybliżyć ich problematykę na łamach Equity Magazine.

"Po co u licha mi wiedzieć czym są jednostki samorządu terytorialnego?" - mógłbyś w tej chwili zapytać. Otóż, jednostka samorządu terytorialnego jest podmiotem wypłacającym odsetki oraz ostatecznie wykupującym obligacje korporacyjne lub rolującym dług ich kolejnymi emisjami. Dlatego też od kondycji finansowej jednostki samorządowej będzie zależała terminowość wypłat odsetek oraz możliwości wykupu obligacji. Z uwagi na to, iż jednostki te są podmiotami publicznymi domyślnie uznaje się, iż są one bezpieczniejszymi pożyczkobiorcami niż jednostki z sektora prywatnego....jednak w dzisiejszych czasach rzekoma, wyższa wiarygodność sektora publicznego nad prywatnym wydaje się zakrawać na żart. Jeśli czytałeś moją drugą książkę, pt. Dlaczego Twój makler wolałby, żebyś TEGO nie wiedział?, wiesz że bankowcy lubią kierować się antykomunistyczną maksymą – "ufaj, ale sprawdzaj" (słowa te zostały wypowiedziane przez Ronalda Regana wobec ówczesnego ZSRR), dlaczego więc również i Ty, jako potencjalny inwestor nabywający obligacje miałbyś robić inaczej? Tak samo jak w przypadku analizy spółek giełdowych, warto znać funkcjonowanie finansów jednostek samorządowych, by wiedzieć jak ocenić ich wiarygodność kredytową. Problem z analizą finansów tych jednostek wynika jednak z zupełnie odmiennych zasad leżących u podstaw finansów publicznych niż finansów przedsiębiorstw oraz innego zestawu wskaźników finansowych wykorzystywanych do analizy. Czytanie kolejnych artykułów poświęconych analizie finansów jednostek samorządu terytorialnego sprawi, że już nigdy kupno obligacji komunalnych nie będzie dla Ciebie związane z niepewnością, gdyż będziesz rozumiał jakimi prawami rządzą się finanse samorządowe. W dzisiejszym artykule wyjaśnię pokrótce jaka jest w ogóle rola jednostek samorządu terytorialnego w naszym kraju oraz jaki jest ich status prawny. Są to ważne informacje, gdyż stanowią one podstawę do dalszych rozważań.


niedziela, 3 marca 2013

Kurs KGHMu leci na łeb, na szyję, a bogatsi bogacą się jeszcze bardziej



0:00 - 1:35 - podziękowania

1:36 - 2:28 - strategia Warrena Buffetta strategią ludzi najbogatszych


2:29 - 3:36 - nieruchomości nie muszą dawać bogactwa


3:37 - 4:10 - aktywa główne oraz aktywa towarzyszące


4:11 - 4:42 - "Skarb"


4:43 - 5:55 - własny biznes to podstawa


5:56 - 6:25 - najpierw dochód, a później zyski kapitałowe


6:26 - 7:53 - Buffettowski krąg kompetencji


7:54 - 8:52 - inwestowanie długoterminowe pomimo trendów


8:53 - 12:58 - gigantyczne spadki ceny akcji KGHMu


12:59 - 15:48 - podsumowanie screencastu



Obejrzyj ten klina na YouTube

Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

wtorek, 12 lutego 2013

Czerwona Torebka - za i przeciw


Witam, dzisiaj ukazał się mój gościnny wpis w serwisie Alberta Rokickiego - Longterm.pl. Zaprezentowałem w nim pokrótce najważniejsze aspekty dotyczące działalności Czerwonej Torebki, zagrożeń związanych z jej modelem biznesowym oraz prognozę przychodów z wynajmu pasaży handlowo-usługowych do roku 2021. Choć osoba Mariusza Świtalskiego znacznie redukuje ryzyko całego przedsięwzięcia, niemniej wysoki udział kapitału obcego w finansowaniu budowy pasaży może wzbudzać niepewność inwestorów indywidualnych. Zapraszam do zapoznania się z moim wpisem u Alberta oraz do komentowania :).

Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

wtorek, 5 lutego 2013

Dlaczego taka cisza na blogu?


Od dwóch miesięcy moja aktywność na tym blogu znacznie się obniżyła co wynikało z kilku powodów:b
  • kończyłem pracę nad najnowszą książką, która ukaże się już niebawem, bo w marcu tego roku i poświęcona będzie zupełnym podstawom giełdowym. Nie tylko nowicjusze znajdą w niej coś dla siebie, ale także osoby, które czytały już moje poprzednie książki. Tak naprawdę to książka, która będzie wydana jest przeznaczona dla najszerszego grona odbiorców. Książki które ukazały się dotychczas były dość niszowe uwzględniwszy poziom wiedzy finansowej ogółu polskiego społeczeństwa,
  • moje obecne obowiązki zawodowe utrudniły mi przynajmniej cotygodniowe aktualizowanie bloga - po prostu nie zawsze jest czas na wszystko.
W związku z powyższym postanowiłem skoncentrować się obecnie na współpracy z Equity Magazine, na łamach którego zamierzam umieścić cykl artykułów poświęconych obligacjom komunalnym oraz analizie jednostek samorządów terytorialnych. Wpisy z Equity będą pojawiały się również na blogu. Niestety, temat obligacji komunalnych oraz analizy finansów samorządowych, nawet w literaturze przedmiotu jest zagadnieniem dość niszowym, a szkoda, bo obligacje te są bardzo dobrze zabezpieczone i oferują całkiem wysokie zyski przy niskim ryzyku. Już w kolejnym numerze Equity Magazine opiszę zasady w oparciu o które funkcjonują finanse samorządowe, gdyż bez tej wiedzy, analiza obligacji komunalnych jest bezcelowa.     

Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)