Nie wiesz od czego zacząć?

Kliknij w poniższy link i sprawdź z czym na początek warto zapoznać się w tym blogu.

Poznaj blog TobiaszMalinski.pl

sobota, 30 listopada 2013

Dlaczego warto lubić banki? I nie tylko...

Sięgając pamięcią wstecz do roku 2010, kiedy to napisałem i wydałem książkę "I Ty możesz zostać Warrenem Buffettem, czyli inwestowanie skoncentrowane na GPW", przestrzegałem wtedy swoich czytelników przed inwestycjami w banki. Dlaczego? Argumentowałem to wyższym ryzykiem związanym z działalnością bankową. Jeśli przyjrzeć się tej działalności to rzeczywiście okaże się, iż prowadzenie banku jest bardzo trudnym zadaniem. Jeśli ktoś zapytałby się mnie, co jest w tym najtrudniejszego, powiedziałbym że przede wszystkim transformacja terminów oraz informacji. Działalność bankowa ma to do siebie, że po prostu "przerabia" krótkoterminowe depozyty w długoterminowe kredyty, a przy tym musi przetworzyć informacje potrzebne do podjęcia decyzji kredytowych. Jeśli ktoś prowadzi firmę i sprzedaje towary na odroczone terminy płatności to wie jak trudnym zadaniem jest zgranie wpływu należności z terminami spłat zobowiązań. Ważna jest funkcja rezerw płynności w takim przypadku oraz monitorowania kontrahentów, a to tylko dotyczy kilku lub kilkunastu podmiotów. W przypadku banków, należy zgrać ze sobą wpływy należności oraz kwoty udzielanych zobowiązań w kontekście setek klientów. Do tego dochodzi oczywiście ryzyko struktury kapitału (przewaga kapitałów obcych), ryzyko kredytowe, które w działalności bankowej jest podstawowe oraz szereg ryzyk, charakterystycznych również dla innych rodzajów działalności gospodarczych, np. ryzyko makroekonomiczne, walutowe czy ryzyko stopy procentowej.

Dlaczego zatem warto lubić banki? Dlaczego przy tak wysokim obciążeniu banków różnymi rodzajami ryzyka, warto zadać sobie trud i poznać bliżej ich działalność? Z prostej przyczyny - choć paradoksalnie banki mają do czynienia z rozmaitym ryzykiem, to jednak jeśli są dobrze zarządzane, są bezpieczniejszymi inwestycjami niż spółki spoza sektora bankowego :). Dziwne? Wcale nie :). Wpływają na to dwa czynniki:
  • banki potrafią świetnie rozpraszać ryzyko, unikając jego nadmiernej koncentracji - chodzi tutaj o udzielanie kredytów zróżnicowanym klientom, aby ograniczyć ryzyko ich nie spłacenia,
  • przedmiot działalności banków.
Z punktu widzenia inwestorów najważniejszy jest przedmiot ich działalności, tzn. gromadzenie depozytów oraz udzielanie kredytów. Jeśli przyjrzeć się historii gospodarczej ludzkości (polecam tutaj książkę Nialla Fergussona) to okaże się, iż banki towarzyszyły ludziom w zasadzie od momentu pojawienia się wymiany handlowej, która nie była związana z barterem. Pieniądz ewoluował, zmieniał formy, a banki nadal istniały - do dziś istnieją. Wynika z tego, że dopóki pieniądz będzie istniał - bez względu na formę - dopóty będą istniały banki, gdyż będą po prostu potrzebne. Oczywiście, raz na 100 lat lub rzadziej może zdarzyć się przypadek bankructwa banku, jednak podobnie jak z katastrofami lotniczymi - będzie on nagłośniony lecz wystąpi sporadycznie. Tak na marginesie, upadek banku zazwyczaj wiąże się z sytuacją bardzo ekstremalną, w której nastąpił splot wielu niekorzystnych wydarzeń. Jeśli bank zarządzany jest zgodnie z wypracowanymi standardami prawnymi, branżowymi i etycznymi to nie ma takiej możliwości, żeby upadł. Wracając do tematu - jakie jest prawdopodobieństwo, że pieniądz przestałby istnieć? Jakie jest prawdopodobieństwo, że gospodarka nagle cofnie się w rozwoju, wróci do barteru i zrezygnuje z usług bankowych? Na chwilę obecną żadne. Jeśli zatem wziąć pod uwagę właśnie przedmiot działalności bankowej jakim jest po prostu obrót pieniądzem oraz jego kreowanie, to okazuje się, iż banki są jednymi z najpewniejszych instytucji pod kątem inwestycji długoterminowej, gdyż bez względu na to czy czasy są dobre czy złe, banki gromadzą depozyty i udzielają kredytów.
 
W czasach niskich stóp procentowych, kiedy gospodarka przyspiesza banki rozluźniają kryteria kredytowe zarabiając pieniądze, zwiększającym się wolumenem udzielonych klientom zobowiązań. Z kolei w czasach kiedy jest źle, tzn. gospodarka spowalnia, a stopy procentowe są wysokie, banki działają bardziej zachowawczo, ograniczając akcję kredytową pośród klientów nieposiadających, w opinii banku, zadowalającej zdolności kredytowej. Klienci Ci udają się wtedy po pożyczki do instytucji pozabankowych typu Provident. I co z tego? - można byłoby się zapytać. Dla inwestora jest to ważne, gdyż dzięki znajomości istoty funkcjonowania branży bankowej oraz instytucji okołobankowych można zbudować portfel bardzo odporny na wahania koniunktury gospodarczej. Spójrz proszę na poniższy rysunek:
 
 
Pokazałem na nim różne ścieżki, którymi klient może się poruszać między trzema instytucjami - bankiem, instytucją pożyczkową typu Provident oraz firmą windykacyjną, np. Kruk:
  1. do banków po kredyt i pożyczki udają się ludzie, którzy posiadają odpowiednią zdolność kredytową. W czasach prosperity jest ich więcej, a w czasach kryzysowych, trochę mniej,
  2. do instytucji pożyczkowych poza bankowych udają się ludzie, którym bank odmówił finansowania,
  3. bywa, że klient, który w oczach banku był solidny nagle przestaje nim być, wtedy zmuszony jest do nawiązania współpracy z instytucją pożyczkową,
  4. bywa też, że klienci instytucji pożyczkowych w wyniku poprawy sytuacji finansowej mogą korzystać z tańszego finansowania - bankowego,
  5. klienci instytucji pożyczkowych nie zawsze terminowo spłacają swoje zobowiązania, co skutkuje często sprzedażą ich firmie windykacyjnej,
  6. również banki posiadają klientów nierzetelnych lub którym nagle pogorszyły się warunki finansowe i też są zmuszeni przekazać ich długi firmom windykacyjnym, np. Krukowi.
Z powyższego rysunku wynika zatem, że bez względu na stan gospodarki, ludzie zawsze będą poszukiwali finansowania - czy to w bankach czy w instytucjach pożyczkowych. Nierzetelni klienci trafią w ostatecznym rozrachunku do firm windykacyjnych. Te ostatnie również posiadają stabilne przychody bez względu na stan gospodarki - jeśli jest dobrze, to ludzie zadłużają się ponad miarę i potem mają problemy ze spłatą kredytów, które trzeba poddać windykacji, z kolei jeśli jest źle, to ludzie mają problemy ze spłatą już zaciągniętych kredytów i pożyczek. Zatem, budując portfel inwestycyjny złożony z akcji banków, instytucji pożyczkowej oraz firmy windykacyjnej, będzie można stworzyć portfel stabilnych firm, zarabiających pieniądze w każdym czasie. Jeśli przyjąć, że bankiem jest instytucja poszerzająca swoją działalność za granicą, wtedy można w ogóle w jeszcze większym stopniu uniezależnić się od polskiej koniunktury gospodarczej.
 
Pamiętać należy jednak, że koniunktura gospodarcza choć podąża za koniunkturą giełdową, to jednak różni się od niej. Z tego też powodu należy wybrać odpowiedni moment zakupu akcji instytucji, o których napisałem, gdyż kupno ich po zawyżonych cenach może być fatalne w skutkach. Jednak jest to temat na odrębny wpis.
 
Jak Wy postrzegacie branżę bankową? Czy też kupujecie akcje instytucji bankowych i poza bankowych notowanych na GPW?
Podobał Ci się ten post? Podziel się nim ze znajomymi :)

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Grupa banków Pana Leszka Czarneckiego to ciekawy temat do analiz licze na serię wpisów.
Wik6

Ojciec pisze...

Banki są przewartościowane, ale akurat należące do Leszka wyglądają ciekawie.

Capri pisze...

Założyłem rachunek w Idea. Zobaczymy. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z żadnym bankiem L. Czarneckiego

Jarecki pisze...

Ja np. lubię swój bank, trzeba lubić swój bank.

Karierowicz pisze...

Trafne uwagi w tym tekście, bardzo

Internetowa porównywarka kredytów pisze...

Banki przeważnie to dobra inwestycja, pod warunkiem, że kupimy w odpowiednim momencie. Jest kilka takich punków, kiedy warto jest kupić ich akcje, z dużym prawdopodobieństwem zysków. Ale jak każda reguła ma wyjątki, w tym przypadku jest również, chociażby GB.